Ostatnia aktualizacja: 2019.08.10

C. Ku przestrodze:

- zanim kupi Pani/Pan okazję w Polsce, blisko domu, ponieważ na szybko potrzebne jest autko (a potem okaże się że to jest zajeżdżona skarbonka, której naprawy przez 2 lata pochłoną równowartość auta),

- zanim pojedzie Pani/Pan do ogłoszenia z pięknymi zdjęciami w kraju lub za granicą, a gdy dojechał/a Pan/i na miejsce, okazało się że na sprzedaż jest złom (i wtedy mało kto potrafi wrócić do domu bez samochodu kupionego na siłę).

Chętnie pomagam swoim doświadczeniem od 1995r., wszystkim pozytywnym osobom,
we wszystkich czynnościach od A do Z:
(przed zakupem, przy zakupie, po zakupie i przy późniejszej eksploatacji autka),
żeby kupić najlepsze autko w stosunku do ceny zakupu i nie wpakować się w drogie tarapaty. Zapraszam serdecznie.


Można by napisać encyklopedię pomysłowości ludzkiej i różnych sytuacji.

Poniżej kilka przykładów ściem sprzedawców:

1. Panie, to była tylko szkoda parkingowa (te samochody przypadkowo przyłapaliśmy prosto po wypadkach, wiemy kto je kupił i gdzie w Polsce wylądowały do naprawy, oraz orientujemy się gdzie po naprawie były wystawione na sprzedaż).

Samochód po wypadku został przyprowadzony na plac, dopiero po opisaniu przez ubezpieczyciela i decyzji sprzedaży zostaje przygotowany do sprzedaży, żeby wyglądał na mało uszkodzony. Włożenie z innego samochodu elementów karoserii nawet z uszkodzeniami małymi, czy włożenie innej tapicerki, żeby nie było widać że poduszki zostały wystrzelone, wyprostowanie karoserii specjalnymi szczypcami i podciągami, podmalowanie kilku elementów.

Przykładowe zdjęcia prosto po wypadkach, przed przygotowaniem do sprzedaży (zostały naprawione i sprzedane jako bezwypadkowe, nawet autoryzowane salony nie wykryły tych napraw):

Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd
Bmw 330cd


2. Panie, ten typ tak ma. Kiedy słyszymy ten tekst najczęściej? Osobiste doświadczenia powtarzające się latami przy wyjazdach z klientami, do ogłoszeń przez nich wybranych, bez naszej listy wyjazdowej.

Dym z rury wydechowej, a może w komorze silnika coś piszczy. Naprawa od 100zł do kilku tysięcy, gdy do wymiany uszczelka pod głowicą lub doładowanie. Wymiana łańcucha rozrządu może kosztować nawet 7 tysięcy złotych.

Silnik odpalamy, a tu słychać pukanie/ przeskakiwanie przez niedopatrzenie czy przegrzanie silnika. Panewka, a może korba, naprawy idą w grube tysiące.

Podczas jazdy:

Coś ściąga lub nie pewnie się prowadzi: przy delikatnie uszkodzonym jednym elemencie samochód będzie jechał stabilnie, naprawa od 50zł o 1.000zł. Przeważnie samochody są sprzedawane z wyeksploatowanym całym zawieszeniem nawet 4 tysiące złotych w tanim aucie, a w aucie z aktywnym zawieszeniem jeden amortyzator kosztuje nawet ponad 5 tysięcy złotych. Samochody powypadkowe konkretnie z wygiętą płytą podogową lub powypadkowe z każdej strony i punkty mocowania zawieszenia są przestawione nawet po wymianie zawieszenia za jakiś czas znowu bedzie trzeba je wymienić.

Skrzynia biegów coś haczy, a może coś szarpie, naprawy podstawowe od 200zł ale często idą w tysiące.

Sprzegło za twarde lub za miękkie, wchodzi za głęboko lub za płytko, naprawa od około 100zł, często okolice tysiąca, a może coś szarpie przy odpaleniu i dwumasa się odzywa, dodatkowe 2 tysiące.

3. Ogłoszenie okazja na wymuszenie kasy. Kiedy się o tym dowiemy najczęściej? Sytuacje o których dowiedzieliśmy się z różnych źródeł.

Właściciel auta ma pracę taką, że robi małe przebiegi, a właśnie jest w trakcie wyprowadzki i kontaktuje się z innego kraju niż w którym auto jest na sprzedaż. Nawet zaproponuje transport za darmo do Pani/Pana, trzeba tylko zrobić przelew jako zaliczkę i zabezpieczenie dla niego. Potem ani kasy, ani auta

Sprzedaż w cenie netto. Urząd skarbowy po kilku tygodniach przyśle pocztówkę i upomni się o podatek Vat czyli 23%

Sprzedaż z zaniżoną akcyzą lub autko niby zwolnione z akcyzy. Urząd celny po kilku tygodniach prześle pocztówkę i upomni się o zapłatę, auta ze stanów przykładowo nawet 40%

Auto poleasingowe lub pokredytowe sprzedawca rejestruje na siebie przed spłaceniem ostatniej raty i wykupu. Tego samego dnia zgłasza kradzież auta, po czym sprzedaje auto. Tutaj wchodzi nawet sprawa karna ciągnąca się latami przy opieszałości Policji, której nie zależy na prawidłowym wyjaśnieniu sprawy "Ktoś usłyszał taki tekst: Panie, będziesz się Pan martwił później...ręce opadają". Jedyne wyjście to dogadać się z leasingodawcą/ kredytodawcą i spłacić raty niezapłacone przez leasingobiorcę/ kredytobiorcę. Ale trzeba pofatygować się osobiście do firmy jako do właściciela, żeby się dogadać z przejęciem umowy, ze spłatą i żeby firma wycofała zgłoszenie kradzieży jako właściciel auta. Leasingobiorca/ kredytobiorca w danym momencie zgłaszając kradzież, nie był właścicielem, a Policja się nawet tego nie dowiedziała przez trzy lata, że zgłaszający był nieuprawniony do takiego zgłoszenia.